Seria: Literackie Szczyty

Wszystko zdaje się mieć dużo więcej sensu w górach niż daleko w dole. Dlatego bywa, że gdy jestem na szczycie, chciałabym się zatrzymać tam na dłużej. Chociażby tak na jeszcze jedną, krótką chwilę.
Seria ta jest wynikiem zachwytu nad ulotnymi momentami szczęścia i wolności, które osiadają w moim sercu podczas każdej wędrówki.

widok z gór

„Harmonii, która, zbudzona muzyką, sprawia, że dusze współdźwięczą”. Czyli o tym, że czasem warto połamać szpilki w studzience

Wszystko zaczyna się tutaj. Zatacza kręgi w mojej głowie myśl o błotnistych zboczach. Takich, w których ugrzęzną moje nowe buty, by bezpowrotnie zmienić kolor z błękitnego na ten z rodzaju bliżej nie do określenia. To podmokłe tereny, przez które skarpetka nasiąknie wodą. Wysoka trwa, w której łatwo zboczyć z raz obranego kursu. A wzdłuż tych ciągnie się przecież sucha ścieżka. Wydeptana nogami tysięcy przede mną. Może wydawać się tą łatwiejszą. Może oferować jasne odpowiedzi, […]

„Harmonii, która, zbudzona muzyką, sprawia, że dusze współdźwięczą”. Czyli o tym, że czasem warto połamać szpilki w studzience Read More »

Seria: Literackie Szczyty
widok z gór

„Czy wspomnienia można w sobie zakopać jak ciało, które przykrywamy ziemią?”. Czyli o tym, ile waży skóra i jak do tego mają się góry

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami… Takimi słowami mogłabym zacząć ten wpis. Mogłabym. Ale życie to nie bajka, mała. Tak, właśnie zacytowałam piosenkę disco-polo. Aż za często słucham też ostatnio umcyków. Ponadto ktoś namówił mnie na zakup mangi. Zamierzam ją nawet przeczytać, ale jeszcze średnio ogarniam jak. Podobno dobiegając wieku chrystusowego, odkrywamy w sobie wszystko to, co do tej pory nieodkryte. Jakże górnolotnie! Nie jestem jeszcze przekonana,

„Czy wspomnienia można w sobie zakopać jak ciało, które przykrywamy ziemią?”. Czyli o tym, ile waży skóra i jak do tego mają się góry Read More »

Seria: Literackie Szczyty
jezioro

„Moje serce było szamoczącym się zwierzęciem”. Czyli o górach, choć nie tych najwyższych. I o szczytach niedokończonych

Od dobrych kilku dni noszę w sobie ten wpis. Siedzi w głowie, bije o jej brzegi, próbuje się wydostać. Ale kiedy odpalam laptopa pojawia się ona… Rozczarowana twarz doktor S., mojej promotorki. Nie, nie ustawiłam sobie jej zdjęcia na pulpicie, ale właśnie dotarło do mnie, że to nie jest taki głupi pomysł. Mogłaby do mnie mówić. 60 stron za Tobą. Jeszcze 40. Jeszcze dwa tygodnie. Pacia, ogarniaj! Tymczasem symbolem jej

„Moje serce było szamoczącym się zwierzęciem”. Czyli o górach, choć nie tych najwyższych. I o szczytach niedokończonych Read More »

Seria: Literackie Szczyty
widok z gór

„Właśnie o to chodzi w życiu, o ludzi i zachody słońca.” Czyli o tym, jak rozświetliliśmy mrok

Odkąd sięgam pamięcią, bałam się ciemności. Tego braku pewności, co też w mroku na mnie czyha. I chociaż z biegiem lat potwór, który mógłby ewentualnie się tam przyczaić, zmieniał swoje oblicze, to jednak wciąż gdzieś tam tkwił. Zawsze obserwował. Dlatego nigdy nie gaszę światła w pomieszczeniu, zanim z niego nie wyjdę i zanim nie upewnię się, że w kolejnym pokoju czeka na mnie chociażby niewielki snopek światła. Przebiegam też szybciutko pomiędzy

„Właśnie o to chodzi w życiu, o ludzi i zachody słońca.” Czyli o tym, jak rozświetliliśmy mrok Read More »

Seria: Literackie Szczyty
widok z gór

„Ze swojej strony nic nie wiem z całą pewnością, ale widok gwiazd sprawia, że śnię.” Czyli o tym, kim zostanę, gdy dorosnę

Kim zostanę, gdy dorosnę? Pytanie może lekko na wyrost, wziąwszy pod uwagę, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że już totalnie dorosłam. Mam pracę „na serio” – jak to pewnego dnia zgrabnie ujęli moi koledzy studenci. Zabawne, że nigdy nie pomyślałam o niej jak o pracy na serio. No więc dobrze, oto zupełnie na serio testuję w laboratorium wszelakie próbki i szukam zawzięcie ukrytych w nich patogenów. Dalej. Wychowuję psa, zmywam naczynia (wciąż

„Ze swojej strony nic nie wiem z całą pewnością, ale widok gwiazd sprawia, że śnię.” Czyli o tym, kim zostanę, gdy dorosnę Read More »

Seria: Literackie Szczyty
widok z gór

Pewnego razu w Aviemore… Albo o tym, jak złośliwy wiatr próbował mnie zabić. „Idąc prosto przed siebie nie można zajść daleko”

Kilka dni temu ktoś mi przypomniał o porywającej przygodzie w Aviemore. I chociaż nadal twierdzę uparcie, że moja kurtka wtedy nie przemokła, to uderzyło mnie, że mogłam akurat o tej wyprawie na śmierć (a śmierć odgrywa tam niewielką rolę) zapomnieć. Chociaż aż w tak ciężkim szoku nie powinnam być, biorąc pod uwagę, że nie potrafię funkcjonować bez żółtych karteczek. A tablica korkowa w moim gabinecie prezentuje się dość żałośnie – wypełniona tymi wszystkimi myślami, których już nie sposób upchnąć w mojej głowie,

Pewnego razu w Aviemore… Albo o tym, jak złośliwy wiatr próbował mnie zabić. „Idąc prosto przed siebie nie można zajść daleko” Read More »

Seria: Literackie Szczyty
Scroll to Top