Pożegnania
Nikt już nie pamiętał, od jak dawna tam stał, osłonięty chylącym się ku ziemi starym klonem. Sam zresztą też nie wiedział, kiedy ostatni raz ktoś go zamieszkiwał. Klon miał już przeszło sto lat. Chylił się na zgarbionym pniu tak bardzo, że potężne, zmęczone gałęzie zdawały się drapać o kamienne ściany. Kiedy zaś przychodził porywisty wiatr, liście głaskały brudne okna domu, ciekawie zaglądając do środka. Nie zawsze […]

